15.12.2017

Paweł Tyliszczak i PEKAO S.A. - Tak tworzą „sztuczne” długi.

Ekspert” lewacki od bankowości Marek Belka, który zakończył swoją karierę finansową słynnym powiedzeniem: „przecież wszyscy o wszystkim wiedzieli”, łącznie z nim samym, podsumował fałsz ustroju III RP i jedną z wielu afer finansowych.

Nie dawano nam i nadal nie daje się możliwości interwencyjnych, co do bronienia własnego dobra. Mamy mieć związane ręce, zasłonięte oczy i zatkane uszy, bo to jest najkorzystniejsze dla rządzących nami. Naszymi prawami i naszymi sprawami, ma się zajmować nie jeden rządzący – dyktator, ale niby demokratycznie, aż trzech rządzących: władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza. Nikogo tym sposobem nam nie wskazują, jest to fałszywy trójpodział. Bo jeśli ta władza ma o wszystkim wiedzieć, to dlaczego nie pracuje jak na władzę przystało. A może jest ich za mało, może trzeba ich trojga, albo ośmioro, milion może?

Bazując na rodzajach twórczości pisarskiej, podzielonej na następujące gatunki: liryka, epika, dramat, można określić również taki trójpodział, odnoszący się do sfery społecznej. Brzmi on: POLITYKA, ETYKA, DRAMAT.

Rzekomo katolicki rząd mówi: „część postulatów opozycji przyjęliśmy”, ale nie dodano: „lecz nie zapytaliśmy o to naszego elektoratu”, więc mamy już zdradę własnego elektoratu. Elektoratu, który nie przewiduje współwładzy z opozycją, a obecne zasady wyborcze tego nie ustalają.

Mamy strażników tylko od polityki, którzy pomijając etykę przedostali się już na obszar dramatu. Są nimi absurdalni urzędnicy, prawnicy, komornicy, bankowcy, czyli i władza i opozycja. Niezbitymi dowodami są przedstawione tu ich pisma, sporządzane wg wygodnictwa, nie mające nic wspólnego ze stanem fatycznym, nie wyłuskujące faktycznej sytuacji, wobec czego dają mi one podstawę do stwierdzenia, wprost odwrotnego do hasła, jakie widnieje w niejednym gabinecie windykatorów: DŁUGÓW NIE NALEŻY SPŁACAĆ, BO ONE NIE SĄ DŁUGAMI. Każda pożyczka na procent jest lichwą. Nie etyczne jest twierdzenie, że jest to działalność gospodarcza, ale etyczne jest twierdzenie, że jest to działalność przestępcza.

W czerwcu 2017 r. bez uzasadnienia pisemnego, czyli bez rzeczywistej podstawy faktycznej, zostało zablokowane konto bankowe w PEKAO S.A. w Wałbrzychu, na które wpływała moja emerytura, zajęta wcześniej, już w maksymalnej, ustawowej wysokości, przez komornik Aleksandrę Struzik z Wałbrzycha, w ramach windykacji, prowadzonej od 2010 r., rozpoczętej przez komornik Ewę Cisakowską.

W wyniku blokady konta, przez okres dwóch następnych miesięcy, wybierałem emeryturę w okienku kasowym banku. Nie całą, lecz z brakującymi, zablokowanymi kwotami, o wysokościach 110 zł i 36 groszy, za każdy z miesięcy, więc przerwałem ten złodziejski proceder i moja emerytura na zablokowane konto nie będzie więcej wpływała, ale na nim pozostała zablokowana do dnia dzisiejszego kwota ok. 220 zł 76 gr, zagarnięta w sposób nieprawny. Dopiero po dwóch miesiącach, sprawca tej afery – Paweł Tyliszczak, komornik sądowy w Świdnicy, zwrócił się po raz pierwszy, pismem do mojego zakładu emerytalnego, z zapytaniem, czy może zająć moją emeryturę?!

Zakład emerytalny odpowiedział, że zajęcie takie jest niemożliwe do wykonania, ponieważ emerytura jest już zajęta w maksymalnej wysokości 25% i wskazał, co należy dalej ze sprawą zrobić.

Nigdy nie udało mi się telefonicznie porozumieć osobiście z komornikiem Pawłem Tyliszczakiem, aby ponaglić go w odblokowaniu konta bankowego, a za każdym razem telefon odbierał jego asystent. Kiedy zwróciłem mu uwagę, że sprawę należy, według litery prawa, przekazać, według właściwości miejscowej, do komornik Aleksandry Struzik w Wałbrzychu, odpowiedział mi, że wcale nie musi być ta sprawa przekazana do komornika w Wałbrzychu! Przedmiotowa sprawa, dotyczy umorzonego postępowania windykacyjnego, którego wierzycielem był LUKAS Bank. Lecz została przejęta, mimo przedawnienia, przez innego, kolejnego już windykatora.

Ponieważ nie mogę w dalszym ciągu dysponować zablokowanymi środkami, w ilości ok. 220 zł, ani bank PEKAO S.A. nie może z nich korzystać, to nie podejmując jakiekolwiek próby wyjaśnienia tak zaognionej sprawy, systematycznie nalicza mi odsetki, za „produkt”, z którego ani ja, ani on nie jest władny korzystać. Poinformował mnie o tym telefonicznie kilka dni temu, a w ślad za tym dostarczył pismo, które z pewnością posiada znamiona identyczności, z jakimikolwiek innymi pismami tegoż banku, rozsyłanymi swoim klientom-dłużnikom.

Nie korzysta z nich także komornik Paweł Tyliszczak, zatem kto ma władzę nad moimi pieniędzmi? Lichwa.

Kiedy umarł biskup Ignacy Krasicki, musiała się zebrać specjalna komisja w celu umorzenia długu, taki był wielki. Ja nie będę zabiegał o komisję, pomimo, że codziennie mam kilka telefonów, a co miesiąc kilka pism. Dotyczą one dwudziestu paru kredytów, zaciągniętych na emeryturze o wysokości 1400 zł. Z czegoś trzeba żyć, więc kredyty spłacałem tylko do wysokości zaciągniętego długu, a za odsetki, czyli lichwę nie płacę - chroni mnie prawo katolickie. Ale „sztandarowym” osiągnięciem komornik Aleksandry Struzik jest windykacja na rzecz banku Santander. Kiedy zwróciłem wysokość zaciągniętego kredytu, oraz samochód osobowy, uzyskany poprzez „frankowy” kredyt w 2005 r., bank „zażyczył” sobie jeszcze 2000 zł. Nie dałem. Dzisiaj, po 7 latach ta kwota to już 17 000 zł. Czy to jest jeszcze windykacja, czy już kradzież?

Dalszy rozwój sytuacji zostanie opublikowany.

RW