Dwóch Patriotów –
Radny PiS Jerzy Langer,
Górnik Ryszard Mocek i

reszta komunistów.

Audytorium sali plenarnej delegatury SLD-PO-PSL-N i.t.p. w Wałbrzychu wypełnione postaciami, dobrze znanymi mieszkańcom Wałbrzycha. Za stołem, po lewej stronie plenum, z pochylonymi głowami, zawstydzeni, zasłaniający twarz rękami, ale dający się poznać, posłanki PO Agnieszka Kołacz-Leszczyńska i Katarzyna Mrzygłocka oraz zastępca sekretarza naczelnego SLD w Wałbrzychu – Marek Dyduch. Brakuje do tego zespołu I sekretarza SLD – Henryka Gołębiewskiego. Tego samego, który w 1973 r. zablokował młodzieży prawo do wyboru szkoły średniej, rezerwując w Wydziale Oświaty miejsca dla swoich.

Brakuje też mojego sąsiada z Sobięcina Tomasza Siemoniaka, któremu dane było uczyć się w Warszawie, kiedy robotnikom wałbrzyskim nie dano uczyć się w miejscowej szkole. Ten były Minister Obrony Narodowej w Rządzie PO-PSL, w trakcie jednej z wizyt w Wałbrzychu kilkanaście miesięcy temu, przedstawiany był przez telewizję DAMI jako dumny mąż stanu kroczący ul. 1 Maja w wałbrzyskiej dzielnicy Sobięcin, wskazując na tą dzielnicę jako miejsce swojego dzieciństwa. Okazało się, że mieszkał w 6-tym budynku w dół od budynku, gdzie ja spędziłem ponad pół wieku, usytuowanym naprzeciwko byłego Gimnazjum Publicznego nr 4. W latach 1965-73 była to Szkoła Podstawowa nr 24, a oprócz niej były w dzielnicy jeszcze dwie. Pierwszą z racji najwyższego poziomu nauczania, przodującej w konkursach i sporcie była Szkoła Podstawowa nr 36, usytuowana w Parku Im. Kopernika, niemalże naprzeciwko Kopalni „Victoria”, Koksowni „Victoria" i Elektrociepłowni „Victoria”. Wszystkie te zakłady odprowadzały ścieki poprzemysłowe w dół Sobięcina, wzdłuż hałdy pokopalnianej, gdzie posadowiono niedzielny kompleks handlowo-rozrywkowy „Galeria Victoria”. Nieudana próba zanegowania Wałbrzycha jako aglomeracji górniczej. Taką samą nieudaną próbą jest teren Kopalni „Thorez” nazywany „Stara Kopalnia”. Drugą SP pod względem rankingu była moja Szkoła Podstawowa nr 24, z której wyniosłem następujące przesłanie:

„Niech książka będzie Twym przyjacielem.

Ona Cię nie wyśmieje

Ani nie zdradzi

Ona Cię przez życie

Dobrze poprowadzi.”

dedykowane z podpisem: „Twoja wychowawczyni K. Nowak-Gawrońska, Wałbrzych 09.04.1967”

Kiedy na miejscu SP 24 powstało Gimnazjum nr 4, obserwowaliśmy jak „uczniowie” dmuchali dymem papierosowym nauczycielom, a ci - cieszyli się. Trzecią SP, zajmującą ostatnią pozycję w rankingu była Szkoła Podstawowa nr 17, usytuowana naprzeciwko wjazdu w ul. II Armii, od ul. 1 Maja. Do tej właśnie SP miał chodzić Tomasz S. Nie byłoby w tym nic szczególnego, ale prawda była taka, że ta SP 17 terytorialnie przyjmowała młodzież z dolnej dzielnicy Sobięcina, a SP 36 i 24 z górnej części Sobięcina. Pan Tomasz S. miał najbliżej do SP 24, a „poszedł„ do SP 17. Dlaczego? Z tego samego powodu, dla którego studia ukończył w Warszawie, a nie w Wałbrzychu czy Wrocławiu. Bo SP 17 i studia warszawskie ukończył pod patronatem nomenklatury PRL-u. 

Kiedy ukończyłem w 1973 SP 24, w Legnicy, a nawet bliżej, bo w Świdnicy mieszkały wojska rosyjskie, zwane wtedy armią radziecką Garnizonu Północ. Pomyślałem sobie, że skoro w Wałbrzychu jest północ, to gdzie jest południe armii radzieckiej? Po której stronie świata jest obecnie prezydent Świdnicy – członek SLD, w sytuacji, że ta formacja przegrała w ostatnich wyborach. Na pewno nie jest po stronie polskiej. Według N. Machiawellego można ją uznać za Księżną SLD Świdnicką, w przeciwieństwie do Bolka Świdnicko-Jaworskiego. Drugim takim Księciem jest „słońce PRL-u” w Wałbrzychu - Henryk G. Na liście dopuszczonych do egzaminu w Technikum Mechanicznym w 1973 r. znalazłem dosłownie tylko 5 nazwisk z adnotacją, że pozostałe miejsca zostały zarezerwowane przez Wydział Oświaty. Na podstawie jakiego przepisu prawnego? Nie było takiego, było to samo zwykłe „chciejstwo” co obecnie. Nie przyjętym do egzaminu kandydatom zaproponowano naukę w Zasadniczej Szkoły Metalowej.

Wówczas powstał przy szkole nowy obiekt do nauki praktycznej, o wyglądzie hali produkcyjnej. Wszystkie tokarki, inne urządzenia i narzędzia zostały przetransportowane rękami uczniów, metodą stosowaną w starożytnym Egipcie, czyli na rolkach, ze starych warsztatów z ul. Braci Śniadeckich i Pocztowej, kilka km. Co by się stało, gdyby taka tokarka spadła młodocianemu na nogę? Winny byłby uczeń, ale nie Henryk G. Na podstawie jakiego prawa byłe wykonywane te prace? Nikt z nas nie otrzymał ani złotówki wynagrodzenia za przystosowanie hali do warsztatu nauki zawodu i zakładu mechanicznego. Przez całe trzy lata produkowaliśmy na tokarkach podzespoły dla ówczesnej Huty „Karol” - za darmo. Zamiast pracy otrzymuję dzisiaj informację, że już nie jestem tokarzem, bo potrzeba operatorów CNC. Szkolenia są, ale dla osób przed 29 rokiem życia. 60-latek, pomimo że jest w wieku produkcyjnym, jest już niepotrzebny, bo nie należy do „słońc PRL-u”. Czy wobec tego nie należałoby ustalić wieku emerytalnego na 60 lat dla mężczyzn i 55 dla kobiet?

Monterowi elektronikowi PUP w Wałbrzychu zaproponował 4 lata temu prace na drodze jako niewykwalifikowanemu. Nie wyraził zgody i zapisano go na 3-miesięczny kurs tokarza, z gwarancją zatrudnienia – na jeden rok. Urzędnik PUP oszukał go na kwotę 2000 zł. Za niewpłacenie 2000 zł za kurs poddany został windykacji i okradziony na taką kwotę. Tylko za to, że nie zrobił tego kursu. Jeżeli PUP najpierw przelał organizatorowi pieniądze za usługę, która się jeszcze nie odbyła, to zrobił „przysługę dla swojego”. Jak można zapłacić za usługę, która jeszcze nie została zrealizowana? Wszyscy potencjalni niedoszli „tokarze” mieli zapłacić PUP za to, że ta w idiotyczny sposób nie uzyskała pieniądzy. Żaden sąd nie stanął w obronie oszukanego niedoszłego kursanta, wszystkie wnioski i zażalenia zostały odrzucone. Straty pozostały.

Urząd Dozoru Technicznego. W 2016 r. pod odbyciu kursu operatora wózków podnośnikowych wszyscy kursanci w liczbie 7 zdali wewnętrzny egzamin na 5. Przed UDT nikt nie zdał – bo żując bezczelnie gumy, postanowiono zadawać pytania nie z zakresu operatora tylko konserwatora, a to już inny kurs. Zresztą od razu przy swoim wejściu sami uprzedzili - "przyjechaliśmy by kosić". Zadałem im pytanie: " jakie zapotrzebowanie występuje obecnie na opertorów wózków?". Odpowiedź otrzymałem wiadomą: "ogromne!". Nie ma komu przerwać ich passy?

Kiedy z Inicjatywy Katolickiej 2018 tejże witryny, zaprezentowałem na „Przystanku Niepodległość” w Dusznikach płytę „dżender”,

rozprowadzająca ją wałbrzyska szkoła przyznała, że „prezent” ten został ustalony przez „wyższe instancje”. Tymi instancjami są w Wałbrzychu, obok Prezydenta miasta, wszyscy posłowie PO-PSL-SLD. To ta ekipa, uwidoczniona na tym filmie, tę płytę sprowadziła, to ta, która zamiast używać słowa ETYKA, krzyczy słowo „konstytucja”, więc nie może więcej kandydować do jakiegokolwiek urzędu. Jest to ekipa, która nawet posuwa się do zdrady, zmierzającej li tylko do zmiany władzy, na swoją. W Wałbrzychu nie wybieramy więcej PO-PSL-SLD i ich córki, jakże już śmiesznej, oznaczającej się kropką, tej ekipy, która kolanami popycha młodzież szkolną do starej Kopalni i AquaParku, gdzie tętni „dżender”, zamiast tętnić wydobycie i praca – dla każdego.

Ciśnie się na usta pytanie, dlaczego Telewizja Dami postanowiła opublikować ten film, skoro jej mocodawcami i pracodawcami są członkowie ekipy komunistycznej? Bo w Polsce nie ma przymusu pracy. Bo w każdym momencie można zmienić pracodawcę. Ale wraz z tą zmianą, potrzeba jeszcze zmienić swoje zapatrywanie co do najważniejszej kwestii – etyki. Już kiedyś napisałem: „czy przyjdzie kiedyś taki dzień, w którym razem z dziennikarką TV Dami, właścicielką pieska, powiemy przed kamerą: "w Wałbrzychu skończył się komunizm, gdyż nastała wolność, pod najwłaściwszą strażą - katolicką".

RW