AFERA PODATKOWA W WAŁBRZYSKIM RATUSZU - LOBBY NEOMARKSISTOWSKIE POWINNO ZOSTAĆ ZASTĄPIONE PRZEZ LOBBY KATOLICKIE - CZY SEGREGACJA ŚMIECI MOŻE ZNIEŚĆ KOMUNIZM? - CZY WAŁBRZYCH BĘDZIE MIAŁ PIERWSZEŃSTWO W JEGO LIKWIDACJI?

Dodano 20.10.2017

W Wałbrzychu i okolicy panuje przez 27 lat - a może być jeszcze i przez 36 lat - trójpodział władzy SLD-PO-PSL. Biskupstwem z katedrą w Świdnicy zarządza bowiem członkini SLD. Są reprezentantami partii politycznych o idei marksistowskiej, która odrzuca istnienie narodów i Pana Boga. Są lobbystami neomarksistowskimi mającymi władzę nad Biskupstwem i wszystkimi mieszkańcami. Katolicy w nauczaniu o dobru wspólnym, nie mogą godzić się na łamanie prawa i ładu moralnego zawartego w Piśmie Świętym - aby nikt nie miał niczego cudzego ani swego nie tracił. Polacy nie mają swojej władzy, należała ona od 1945 r. do Rosji, a od 1989 na przemian, albo do Rosji albo do Niemiec. Z rozmów z wałbrzyskimi przedsiębiorcami wynika, że nie chcą władzy obcej - wniesionej aportem przez PZPR-ZSL w 1989 do ustroju kapitalistycznego - ale polskiej. Znany wałbrzyski przedsiębiorca, biorący udział w wystąpieniach publicznych jest dobitnym przykładem na to, jak strategiczne zarządzanie percepcją ze strony lobby SLD-PO-PSL doprowadziło tegoż przedsiębiorcę do utraty wypracowanego własnymi rękami polskiego majątku. Innym przykładem są następujące okoliczności. Percepcja wałbrzyskiego, jeszcze sowieckiego trójpodziału władzy doprowadziła do tego, że mieszkańcy Wałbrzycha nic nie wiedzą. Spośród 120 tys. mieszkańców Wałbrzycha byłem jedynym na konferencji ówczesnego posła Michała Dworczyka w temacie próby „puczu” katolickiego Rządu w grudniu 2016 r. Trudno oczekiwać, aby na tej konferencji pojawił się ktoś z SLD-PO-PSL-WWS, bowiem nie mogą się pogodzić z demokratycznie wybranym Parlamentem, który wyraźnie zaprzeczył fałszywemu minimalizowaniu, czy nawet anarchizowaniu rzeczywistości utożsamianej z fałszywym hasłem po roku 1989: „róbta co chceta”, bo dodać by należało jeszcze: „ale uważajta co robita”.

W 2015 zdałem garaż miastu wynajmowany na umowę o najem. Najemcy nie mają obowiązku składania deklaracji podatkowej na druku ZN/1A. Nigdy nie przypuszczałem, że urzędnik może oszukać drugiego urzędnika i z tą świadomością wypełniłem ten druk, którego prokurator nawet nie dołączył do śledztwa, poprowadzonego w ramach klauzuli niejawności czyli „tajne”. Bo nawet po 10 latach urzędnik może wezwać zdającego garaż, nakłonić go do wypełnienia deklaracji podatkowej na druku ZN/1A i od tego momentu dopiero biegnie 5-letni okres przedawnienia. Powodem nakłonienia mnie nie było zaleganie z podatkiem – co byłoby podstawą merytoryczną - lecz fakt zdania przeze mnie garażu.
Wałbrzyskiego Ratusza nie stać na przesłanie sprawy do komornika, bo nie mają pieniędzy. Zwróciłem się więc do „gospodarza” Wałbrzycha z wnioskiem o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec swoich urzędników. Otrzymałem odmowę. Stwierdzono, że urzędnicy lobby PO-PSL „są święci” i nie podlegają postępowaniom dyscyplinarnym. Wniosek ten nawet nie dołączył prokurator do akt sprawy, lecz oznajmił, że co ja nie mogłem zrobić, to on zrobi - złoży osobiście wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego. Czyżby istniały jakieś dwa prawa? Nie tylko nie wystąpił z rzeczonym wnioskiem, ale umorzył postępowanie. Problem nie tkwi w tym, że urzędnicy „tupiąc nogami”, nie przyznają się do błędów w aferze, o której już możemy powiedzieć, że jest to „afera podatkowa” – za co powinni ponieść nie tylko odpowiedzialność polityczną – ale w tym, że są nadal w posiadaniu nieprawnie zajętej części emerytury i odcinka emerytalnego, od dnia 04.12.2015 r. Po prawie roku od umorzenia śledztwa przeciwko wałbrzyskim urzędnikom, goniec poinformował mnie, że jeszcze jestem winny pozostałą kwotę podatku.

Ratusz PO-PSL, sąd, prokuratura...to już jest ośmiornica. I tutaj z powodu braku pieniędzy w Ratuszu wyłaniają się śmieci. Z braku pieniędzy Prezydent Wałbrzycha postanowił „ zabezpieczać pojemniki na śmieci „chipami” , montować na nich kamery i wręczać mandaty wyrzucającym śmieci”. Wyrzucającym, którzy nie trafią z butelką do kosza!

Wałbrzych oprócz potrzeby posiadania pieniędzy od nieświadomych mieszkańców, potrzebował jeszcze od katolickiego Rządu 30 mln na obwodnicę i otrzymał je, ale tylko sobie, własnej pysze, przypisuje ten sukces. Budowa dróg, czy chodników nie jest wyczynem ani sukcesem, ale zaniechaniem właściwego działania we właściwym czasie, najpierw po 1945, a następnie po 1989 r. Na każdym mieście spoczywa obowiązek takiego działania, ale trzeba jeszcze do jego realizacji pieniędzy. Z wypracowaniem pieniędzy miasta nie potrafią sobie dawać rady - mało zdolni lobbyści PO-PSL-SLD - i jedyne co im pozostaje to kradzieże, szalbierstwa, przewłaszczenia, oszustwa, restrukturyzacje, zajęcia i.t.p., i.t.d. - z braku przeciwwagi.

Winnym jest człowiek, prawo i ustrój III RP. Trudno się nie nadziwić, że „już tyle lat wolności” minęło, a urzędnicy jak działali tak działają i nic się nie zmienia. Kiedy udałem się do Ratusza, aby ustalić gdzie znajdują się pokoje pod względem podziału radnych na poszczególne partie, u portierki otrzymałem zwięzłą informację: ”tu nie ma partii”. Kiedy wychodziłem z Ratusza zamierzałem zapytać portierkę w sytuacji braku partii w Ratuszu, dlaczego jego gospodarz wstąpił do Platformy Obywatelskiej, ale portierki tej już nie było, była inna. Nie zamierzałem zaczekać, aby doliczyć się wszystkich, co może mieć znaczenie dla sytuacji finansowej Ratusza.

 

Inicjatywa Katolicka 2018

pr24.pl/RW